poniedziałek, 20 czerwca 2016

Gadka czterolatka #1




Nie ma to tamto


Ojciec zmęczony. Syn w doskonałej formie do zabawy, w dodatku ciężko za nim nadążyć, bo najchętniej robiłby wszystko na raz. Jest głośno i męcząco. Udało się Ojcu przekonać Pierworodnego do wyłączenia niepotrzebnie grającego telewizora. Akurat zaczynała się kreskówka, która Matce i Ojcu działa na nerwy, więc której Pierworodny [oczywiście] jest fanem. Telewizor zamilkł, Syn pobiegł do drugiego pokoju. Ulga, cisza. Ten moment. 
Kilka sekund później wraca Pierworodny obładowany swoimi samochodzikami, rzuca je z hukiem przed Ojcem, nie zostawiając nadziei na spokojne popołudnie po pracy:

- Ruchy, ruchy! Nie lubisz bajki, to lubisz autami się bawić!

#niemażeboli



Nie masz cwaniaka nad warszawiaka



- A gdzie tata się urodził? - Wzięło Pierworodnego na jakieś genealogiczne dociekania.

- W Mrągowie.

- A wcale że nie, bo w szpitalu!

- Tak, urodził się w szpitalu, ale w mieście Mrągowo.

- A Ty w jakim mieście się urodziłaś?

- W Warszawie.

- Mama, przecież wtedy jeszcze nie było Warszawy...


Na własnej piersi wychowany. A nie dalej jak wczoraj oddała mu jeszcze ten większy kawałek ciasta... 
Zemsta będzie równie okrutna, jak czterolatek.




Dzieci i ryby



Siedzi Syn Pierworodny przy śniadaniu i snuje plany, co będzie robił w sobotę.

- Ej, to Ty nie pamiętasz, że na jutro już mamy plany?

- Nie.

- Naprawdę nie pamiętasz, dokąd jutro idziemy?

- Nie.

No kaman! Bez jaj. Odkąd tylko zobaczył zwiastun filmu "Gdzie jest Dory?" nie było dnia, w ciągu którego nie zapytałby co najmniej 5 razy, kiedy pójdziemy do kina. Bilety od dawna czekają, wszystko zaplanowane, godziny seansów sprawdzone, każdy wie jaki chce popcorn, co do picia, a Pierworodny w tygodniu już 2 razy obejrzał "Gdzie jest Nemo?", żeby na pewno wszystko pamiętać... 
I na dzień przed upragnionym wyjściem do kina zapomniał. Tak po prostu.

- Przypomnij sobie. Gdzie jutro mieliśmy pójść?

- A O. też tam będzie? - dociekał i dedukował niczym Sherlock Holmes.

- Nie, tym razem pójdziesz z mamą i tatą.

- Hmmm - myślał, myślał...

- No dobra, podpowiem Ci - ulitował się Ojciec i w ramach wskazówki przybrał minę, która miała udawać rybkę.

Niemal było słychać, jak głośno z wrażenia zabiło serce Pierworodnego, jego oczy radośnie nabrały kształtu wielkich, okrągłych spodków, buzia nie mogła się domknąć i aż podskoczył na krześle na samą myśl, co go czeka.
Zgadł.

- Pójdziemy łowić ryby???

#facepalm



Magiczne słowo


- Mama! - drze się Pierworodny z sypialni, moszcząc się w łóżku przed spaniem. - Przynieś mi jeszcze auta!

- A co się mówi? - drze się Matka z drugiego pokoju.

- Oba!!!



Ręka rękę myje


Myje Pierworodny ręce. Według niego wystarczy tylko musnąć palce wodą i wystarczy. Właściwie wystarczyłoby nawet zbliżyć je tylko do strumienia wody i tyle, ale przecież ktoś może sprawdzić, czy w ogóle są wilgotne. Więc się poświęca.
Tym razem sprawa jest poważniejsza, bo majstrował przy toalecie - postanowił uczynnie donieść Matce, że kostka toaletowa jest już na wykończeniu i jako dowód własnoręcznie ją zdemontował i przyniósł do pokoju.
Stoi więc Matka na progu łazienki i nadzoruje.

- Mydłem!

Pierworodny westchnął ciężko, ale, o dziwo, posłuchał. Ręce namydlił.
I gładzi się, i pociera palcami o palce, głaszcze skórę... Z myciem niewiele ma to wspólnego.
W końcu dał werbalny upust swemu samozachwytowi:

- Moje rączki są mięciutkie jak puch.

Nim Matka zdołała przejść do porządku dziennego z tą informacją, Syn zdążył już rozpłynąć się w samouwielbieniu:

- Mmm... jak podusie...



DIY z Synem Pierworodnym

  
Przybiega Pierworodny z zepsutym autkiem:

- Mama, zrobisz mi to GILEM?

Spojrzeli na siebie Matka z Ojcem zdezorientowani.
<myśl> <myśl> <myśl> <auto - zepsute - gil> <gil - gil - gil>
<gil> <gile> <smarki> <gluty>
<...>
I naraz u obojga przyszło olśnienie:

- Aaa! Super Glue!


Bo jak Matka gilem sklei,
żadna siła nie rozklei.

Czy jakoś tak.

;-)



5 komentarzy:

  1. Rozkręcił się z mową. Czytałam perypetie z mową u Twojego smyka, mój też mówić nie chciał.
    Teraz ma 3 lata + parę miesięcy i tak właściwie dopiero przed 3 rokiem życia nagle niepostrzeżenie zaczął mówić i to zdaniami. Ale nie zawsze go rozumiemy i nie wiem, czy bez logopedy obędzie się.
    Emka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde dziecko jest inne, ale konsultacje z logopedą na pewno żadnemu nie zaszkodzą. Mówi się, że niektórzy chłopcy zaczynają mówić później niż większość rówieśników. Niby to mit, niby stara szkoła i archaiczne podejście do sprawy, ale ja usłyszałam to i od logopedów i od pedagogów. I u nas się sprawdziło. Choć nerwy były niemałe, kiedy młody miał 3 i pół roku i poza nami prawie nikt go nie rozumiał.

      Powodzenia. I nie zamartwiaj się, na pewno już wkrótce nie raz głośno i wyraźnie chlapnie coś takiego, że wolałabyś, żeby nikt nie zrozumiał. A wtedy powiem: "Witaj w moim świecie".

      Usuń
  2. Z tą Warszawą to padłam :D

    OdpowiedzUsuń