piątek, 28 lutego 2014

Ciche dni, wypowiedzenie i plagiat

Dzień był jednym z tych do Dupy. Tak, przez duże DE. Bo Dupa to była jak trzydrzwiowa szafa. Niby z Pierworodnym wszystko OK. Od rana świetna komitywa, dał dłużej pospać (pół godziny dłużej, ale to i tak coś znaczy), dawał też do zrozumienia, że matczyne metody wychowawcze są skuteczne i, mimo pewnych nieporozumień, szybko dochodzono do porozumienia, bez zbędnych emocji przyjął też do wiadomości fakt, że spaceru nie będzie, bo Matce się nie chce, zeżarł kawałek tylko jednej kredki - ale spokojnie, pomarańczowej, i tak nie lubiliśmy nią rysować, nawet ostatniego pączka oddał Matce.
A jednak dzień był do Dupy.

Matka i Ojciec idą na rekord wszech czasów. Nie rozmawiają ze sobą już 6. dzień. Tzn. rozmawiają, ale tylko w sprawach służbowych i tylko tych koniecznych. Znamiennym jest fakt, że nawet się nie pokłócili i Matka nie wie dlaczego nie rozmawiają, ale dostosowała się do sytuacji. Po prostu Ojciec obudził się któregoś dnia, po tym jak zdrzemnął się z powodu bólu głowy i już się nie odzywał. Może we śnie Matka mu coś zrobiła? Nie wiadomo. Ale niech mu się teraz przyśni, że go Matka przeprasza, bo w przeciwnym razie do porozumienia nie dojdą.
Jak raz kiedyś Matka zrobiła w domu karczemną awanturę o to, że w jej śnie ją zdradził, to tego samego dnia się pogodzili.
Dlaczego jeszcze było do Dupy? Bo po 32. latach zwolniono Matkę Matki z pracy. Bo "mgr" na pieczątce jest ważniejszy od trzydziestosześcioletniego doświadczenia. Bo jej miejsce zajmują osoby, które ledwie ukończyły studia i które Matka Matki całymi miesiącami musiała douczać, choć sama nie miała takiego przywileju - przychodząc do pracy po prostu musiała mieć kompetencje do wybranego zawodu. I choć Matka nie ma wątpliwości, że to zwolnienie obróci się wkrótce na dobre, że lepszym będzie odcięcie się od tej chorej atmosfery, mimo pracy w Służbie Zdrowia, to jednak widzi jak bardzo Matka Matki to przeżywa, jak stresująca jest dla niej ta sytuacja... No do Dupy jest i tyle.
Wystarczy, co? W takim kontekście nie ma co już pisać, że podszewka w płaszczu się rozdarła, że gdy Matka chciała nastawić pranie, okazało się, że w pralce było stare, nie do końca wyjęte, bo się Matka zajęła czym innym i zwyczajnie zapomniała (3 dni cholerstwo leżało i jeszcze nie wyschło), że chleb się skończył i nie będzie na śniadanie, że naczynia niepomyte...

No taki dzień. Że już tylko złe rzeczy się widzi.

A na koniec jeszcze plagiat. Tego by się Matka nie spodziewała. I to po kim? Po "Nadziei 2014 roku" rankingu niejakiego Kominka? Wstyd i hańba, Proszę Państwa! Blogerka, podpisująca się jako "Nishka", notkę Matce ukradła. Sobie tylko znanymi sposobami. Bo Matka jeszcze nie zdążyła jej napisać. W głowie od rana ją układała. Prawie gotową miała. Ostatnią kropkę w myślach stawiała, gdy przyszła wiadomość od Nishki (tak, taka bezczelna była, że jeszcze osobiście powiadomiła Matkę o TYM POŚCIE). Szczytem perfidii już było zmienić w tekście link do Nishki na link do Matki Wyluzuj! i że niby to Nishka chciałaby być Teściową Pierworodnego. Co takiego? Przecież to Matka chciałaby być Teściową jednej z Córek Nishki. A dalej nie jest lepiej. Wymyśliła już sobie Matka, jakie blogi chciałaby polecić w swoim zestawieniu "Share Week" i co? I poza sobą samą oczywiście, ta cała Nishka jedna, trzy z czterech pozostałych poleceń Matce ukradła. Dla niepoznaki dopisała jeszcze kilka, ale i tak wiadomo, że plagiat. I jak? Jak Matka teraz udowodni, że była pierwsza? Skoro jeszcze w dodatku, z wrażenia, że została polecona, sama nie może się zabrać za pisanie swojego zestawienia blogów, które poleca? Jutro napisze. Albo pojutrze. Obiecuje. Przez duże O.
 

7 komentarzy:

  1. Dramatyczny musiał mieć ów sen ,że tak go mocno trzyma .Nie pytaj go nawet jaki po 8 dniach powinno nastąpić przedawnienie i rozdrapiesz strupa ;)
    http://karuzelka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciebie nic nie rozklada!Zawsze dobry humor i nastrój mimo kłód pod nogami :) Przynajmniej ja Cię tak odczytuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie zawsze jest dobry humor. Czasami, jak na przykład wczoraj, to po prostu taki styl pisania. Chociaż polecenie od Nishki naprawdę "zrobiło mi wieczór" i gdyby nie ono, ten post w ogóle by nie powstał.

      Usuń
  3. Niestety chyba muszą czasem być takie dni, żeby potem docenić te lepsze. U mnie właśnie też takie dni ostatnio, ale się nie daję.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja tam Nishka'e (nie wiem jak to odmienić, takie to obcobrzmiące) jestem bardzo wdzięczna,,, zabłądziłam do Niej na chwilkę, a na dłużej zostałam u Ciebie...
    Matka piszesz cudne, wspaniale się to czyta i z przyjemnością pouczę się od Ciebie wyluzowywania:)

    pozdrawiam i ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  5. a co do milczenia Ojca Pierworodnego, mój Mżonek też zamilkł po jednej ze swoich drzemek.. Po paru dniach stwierdził, że zmęczony był i nie chciało mu się gadać.. ot tak

    OdpowiedzUsuń